4 marca miałam przyjemność uczestniczyć w kolejnym koncercie
zespołu AlcoholicA. Po naszym wcześniejszym spotkaniu, wiedziałam już czego się
spodziewać, a mimo to znów kilka razy aż zapowietrzyłam się z wrażenia…
AlcoholicA ma mnóstwo atutów. Niestety wciąż niewiele osób wie, że mamy w
Polsce zespół, który świetnie radzi sobie z utworami Metalliki. O przyczynach
takiego stanu rzeczy można by powiedzieć dużo, ale lepiej przecież skupić się
na pozytywnym podejściu do tematu. Jest wiele powodów, dla których warto na
żywo doświadczyć tego, co robi AlcoholicA. Ja wybrałam tylko kilka z nich.
1. Przyjazna atmosfera koncertu
Brak bariery między "gwiazdą"
a publicznością zawsze bardzo ożywia koncert. Występujący zespół – świadomie
lub mniej świadomie – kreuje atmosferę koncertu i narzuca pewne zachowania,
które wpływają także na odczucia i zachowanie słuchaczy. Czasem jest to
dystans, innym razem zachęcanie publiki do zabawy w konkretny sposób. Niektórzy
artyści oddają się natomiast temu co robią na scenie, widowni niemal nie
zauważając. AlcoholicA wchodzi w interakcję z publicznością jeszcze zanim
wejdzie na scenę. Oczywiście sprzyja temu kameralność ich koncertów i to, że
każdemu słuchaczowi można uścisnąć dłoń i poświęcić minutę. To przełamuje
sztuczne granice, rodzi przyjacielską więź i skutkuje spontaniczną i
nieskrępowaną zabawą nawet gdy słuchaczy można policzyć na palcach. Nic tak nie
męczy jak niewielki koncert, na którym zespół wypruwa z siebie żyły, a
publiczność stoi wmurowana w podłogę zerkając na siebie niepewnie. To trudna
sytuacja dla muzyków i dla słuchaczy, którzy wychodzą z koncertu niewybawieni i
z poczuciem niedosytu. AlcoholicA nie stwarza takiego zagrożenia. Tutaj kumple
grają dla kumpli i bawią się na równi z nimi.
2. Dobra zabawa
A tej zabawi sprzyja odpowiednia oprawa muzyczna. Bo kto nie zna utworów
zespołu Metallica! Wiadomo, że wszyscy. Meta jest przyjemna dla ucha, a przy
jej słuchaniu "chodzi nóżka" jak zaśpiewałby Kabanos. Niestety. Na
koncertach Amerykanów trudno się bawić. Bo albo człowiek stoi z rozdziawioną
buzią wpatrując się w swoich idoli, którzy są niemal na wyciągnięcie ręki, albo
siedzi po królewsku na trybunach wytykając palcami tych, którym się zachciało
owacji na stojąco. W końcu po to kupił trybuny, żeby nie ruszać tyłka z
krzesełka przez cały koncert! No chyba, że trzeba iść po piwo.
Oczywiście w pierwszych rzędach płyty jest grono szczęśliwców, którzy
koczując wiele godzin pod drzwiami, dotarli do bramek jako pierwsi. Ale i oni
nie wyszaleją się za bardzo, bo muszą walczyć z napierającym tłumem o
miejscówkę albo o życie. Na koncercie Metalliki nie pobawicie się także
dlatego, że jesteście zbyt skupieni na próbach zorientowania się, która
piosenka jest akurat wykonywana. Zespół daje z siebie wiele, ale co z tego,
skoro taki na przykład Stadion Narodowy przekształca te starania w bełkotliwe
echo.
Nie. Na Metallikę nie jedziecie się bawić. Jedziecie chłonąć atmosferę,
przeżywać, zachwycać się chwilą, dotknąć żywej legendy i tworzyć życiowe
wspomnienia. Ale jeśli chcecie zabrać znajomych na świetny rockowy koncert, na
którym się wyszalejecie przy – doskonale znanych i świetnie zagranych –
utworach lubianego zespołu, to nie ma wyjścia, trzeba się wybrać na koncert
AlcoholicA. Nie spotkałam jeszcze na ich koncercie osoby stojącej jak
przysłowiowy słup soli. Z prostej przyczyny. Stać się na tym koncercie po
prostu nie da.
3. Profesjonalizm
Klubowe koncerty mają swoją specyfikę, z
którą ja – zapracowana Matka Polka mam spory problem. Mówiąc znajomym czy
rodzinie, że podrzucam im dziecko na trzy godziny, nie mogę sobie pozwolić na
przedłużanie tego okresu w nieskończoność. Dlatego po wyznaczonych na zabawę
czasie, robię się lekko nerwowa. Tymczasem większość zespołów występujących w
klubach i pubach niewiele sobie robi z – ramowego choćby – zaplanowanego czasu
rozpoczęcia koncertu. Godzinny poślizg, a w środku koncertu półgodzinna przerwa
na papierosa to niechlubna norma. Z jednej strony OK, ludzie przychodzą
posiedzieć, pogawędzić, napić się piwa, więc zespół daje im na to czas. Z
drugiej jednak… są też osoby, które przyjechały kilkadziesiąt kilometrów i
czekają na koncert, który miał rozpocząć się jakiś czas temu. Miło byłoby
czasem i takich słuchaczy wziąć pod uwagę… Z AlcoholicĄ nie ma tego problemu.
Koncert miał się rozpocząć około 20:30? O 20:31 zespół jest na stanowiskach.
Przerwa na papierosa w połowie występu? W porządku, ale 10 minut. Profesjonalne
podejście do słuchaczy to coś, co bardzo cenię w zespołach. To także cecha
charakteryzująca wielkich. Metallica, U2, Black Sabbath i Iron Maiden zawsze
wychodzą na scenę punktualnie.
Mimo kilkunastu lat na scenie AlcoholicA na koncertach wciąż daje z siebie
wszystko. Nieważne czy słucha ich tłum ludzi czy zaledwie garstka. Taka postawa
szacunku wobec słuchaczy sprawia, że każdy kto pojawi się na koncercie zespołu
poczuje się ważnym jego uczestnikiem.
4. Pozytywna energia
Radosny i nieudawany uśmiech na twarzach
osób, które grają dla niewielkiej grupy słuchaczy, wciśnięci między stare
lampy, a kwiaty doniczkowe (taki design sceny zaproponował zgierski klub
Agrafka) zawsze nastraja optymistycznie.
Miło obserwować ludzi, którzy kochają to
co robią i czerpią z tego sporo zabawy. Takim nastrojem zespołu publiczność
łatwo się zaraża. Dlatego koncerty Alcoholica już od pierwszego utworu stanowią
eksplozję energii. Zarówno tej scenicznej, jak i tej wśród publiczności. W
Zgierzu na szczególną uwagę zasługiwał zaraźliwy uśmiech Marcina Kędzierskiego,
który stanowił najjaśniejszy punkt tego koncertu. Muszę jednak przyznać, że
reszta ekipy (włączając w to fotografów kręcących się po scenie) bawiła się
równie radośnie. Na marudzenie czy fochy zupełnie nie ma u nich miejsca. Stanowią
zaprzyjaźniony team, który realizuje zbiorową pasję do muzyki. Mimo jej
wspólnego uprawiania od dawna, nie popadają w małżeńską rutynę i ciągle jeszcze
mają chrapkę na nowe doznania. Dowodem na to jest powstająca płyta zespołu,
która z mało realnych planów powoli staje się namacalnym efektem na to, że
zespół nie spoczywa na laurach. I zapewne nie raz nas zaskoczy.
5. "Prawie" Metallica?
W szablonowym myśleniu na hasło "zespół grający covery"
wyobraźnia podsuwa nam zblazowanych podstarzałych panów brzdękających do
kotleta muzykę zespołopodobną. To dość krzywdzące wyobrażenia, ponieważ coraz
więcej zespołów grających muzykę innych, podchodzi do tego z pełnym
profesjonalizmem i zaangażowaniem. Na czele tej grupy stoi właśnie AlcoholicA.
To, jak grają Metallikę jest zaprzeczeniem wszystkich zasuszonych stereotypów.
Każdy utwór dopracowany jest w najmniejszym szczególe, a Wojtek Sasim z
koncertu na koncert coraz bardziej wokalem przypomina Hetfielda. Gitara ma tę
charakterystyczną dla Mety płaczliwą chrypkę, a perkusja – podobnie jak u
Amerykanów – potrafi wyjść z cienia z prawdziwym przytupem. Gdybym nie bała się
wendety fanów amerykańskiej grupy, zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że
AlcoholicA jest lepsza od oryginału. A na pewno mu dorównuje. Jeśli zatem
kochasz, lubisz lub choćby aprobujesz Metallikę, uwierz, że warto wybrać się
koncert panów ze Świerklańca. Ponieważ Metę zobaczymy i usłyszymy w Polsce
dopiero w kwietniu 2018 roku, warto sobie umilić to oczekiwanie.
Robi się to tak. Najpierw trzeba upolować występ zespołu AlcoholicA w
okolicy i stawić się na spotkaniu. Potem wystarczy przymknąć oczy i
oto jesteśmy już na koncercie grupy Metallica. W Zgierzu. W klubie Agrafka. Za
20 zł.
Czego więcej do szczęścia potrzeba?






:) Dokładnie
OdpowiedzUsuń