![]() |
| fot. Piotr Tołłoczko |
Zawsze miło obserwować ludzi, którym się chce. Po kilkunastu latach grania Metalliki, Alcoholica wciąż wychodzi na scenę uśmiechnięta, pełna zapału i werwy, by zaspokoić muzyczny głód publiczności. A na dodatek nie popada w rutynę. Ostatnio na przykład… wydali sobie płytę. Od dawna zapowiadaną i niecierpliwie wyczekiwaną. Także przez zespół.
Słyszałam z jaką radością grywali na koncertach pojedyncze utwory z powstającego krążka. Widziałam jak entuzjastycznie go witali i z jakim zapałem o nim opowiadali. Bo taka pierwsza płyta to wydarzenie w historii każdego zespołu, bez względu na jego wiek. Jednak zespołom takim, jak Alcoholica, wpasowanym w pewne muzyczne (tutaj coverowe) "widełki" jest chyba trudniej. Jesli ktoś przez wiele lat nosi ciuchy firmowe jednego projektanta, wszyscy go z nimi kojarzą. I gdy nagle wypuszcza linię ubrań pod swoim nazwiskiem to… niełatwo mu się z tym tematem przebić.
Alcoholica się odważyła. I chwała im za to.
Nie pozbywając się metki Metalliki, tworzy równolegle coś swojego i całkiem interesującego. Ma to przekład i na koncerty. Sub Zero Tour jest promowana hasłem "50% Alcoholiki, 50% Metalliki". Byłam bardzo ciekawa tej płyty. Matka natura tak mnie jednak skonstruowała, że lubię krążek najpierw usłyszeć na żywo, a potem dopiero z odtwarzacza. I korzystam z tej opcji zawsze, ilekroć mam na to szansę. No ale niestety tym razem kolejność musi być inna.
Nie pozbywając się metki Metalliki, tworzy równolegle coś swojego i całkiem interesującego. Ma to przekład i na koncerty. Sub Zero Tour jest promowana hasłem "50% Alcoholiki, 50% Metalliki". Byłam bardzo ciekawa tej płyty. Matka natura tak mnie jednak skonstruowała, że lubię krążek najpierw usłyszeć na żywo, a potem dopiero z odtwarzacza. I korzystam z tej opcji zawsze, ilekroć mam na to szansę. No ale niestety tym razem kolejność musi być inna.
W Zgierzu, w klubie Agrafka czekała niespodzianka –
słowacki Caliber X jako otwieracz wieczoru.
Nowe twarze, nowe brzmienie i nowy język tych brzmień – byłam bardzo na tak!
Niestety panowie mocno podpadli, opóźniając koncert o kilkadziesiąt minut. Problemy z mikrofonami, kablami i złośliwość innych rzeczy martwych. Tylko, że mnie brak wcześniejszego przygotowania sprzętu przez zespół (lub obsługę klubu), kosztował rezygnację z koncertu Alcoholiki.
Nowe twarze, nowe brzmienie i nowy język tych brzmień – byłam bardzo na tak!
Niestety panowie mocno podpadli, opóźniając koncert o kilkadziesiąt minut. Problemy z mikrofonami, kablami i złośliwość innych rzeczy martwych. Tylko, że mnie brak wcześniejszego przygotowania sprzętu przez zespół (lub obsługę klubu), kosztował rezygnację z koncertu Alcoholiki.
Właśnie dlatego nie
przepadam za koncertami klubowymi. Pełen luz i zero punktualności to na nich
niepisana norma. Norma, na którą ja nie mogę sobie pozwolić ze względów
logistycznych. Moja osobista tragedia polegała też na tym, że nie mogłam napić się
piwa, a taka sytuacja na trzeźwo wykończyłaby nawet tych najbardziej
cierpliwych. Ja do cierpliwych nie należę… Tak długo jak Caliber X do
koncertu nie przygotowuje się chyba sama Metallica!
Podobno pierwszego wrażenia cofnąć się nie da…
Kiedy Słowacy w końcu ruszyli z kopyta, ja byłam już tak poirytowana sytuacją, że długo nie mogłam złapać koncertowego rytmu. Nie pomagały solówki, od których mogło zakręcić się w głowie, ani charakterna perkusja. Mocny 5-osobowy skład obiecywał wiele. I nie zawiódł. Rozbudowane kompozycje, zmiany tempa, ostra ale wpadająca w ucho muzyka. Było dobrze. Bardzo dobrze!
Trochę mało zaakcentowane były klawisze, a szkoda, bo klawiszowiec swoim wizerunkiem mocno wzmacniał cały image zespołu.
Kiedy Słowacy w końcu ruszyli z kopyta, ja byłam już tak poirytowana sytuacją, że długo nie mogłam złapać koncertowego rytmu. Nie pomagały solówki, od których mogło zakręcić się w głowie, ani charakterna perkusja. Mocny 5-osobowy skład obiecywał wiele. I nie zawiódł. Rozbudowane kompozycje, zmiany tempa, ostra ale wpadająca w ucho muzyka. Było dobrze. Bardzo dobrze!
Trochę mało zaakcentowane były klawisze, a szkoda, bo klawiszowiec swoim wizerunkiem mocno wzmacniał cały image zespołu.
Najsłabszym ogniwem w zespole wydaje się być wokal,
który (możliwe, że przez niskie i ciasne pomieszczenie) miał spory problem z
przebiciem się i – chwilami chyba – z wejściem w "swój" czas. A być może jest
po prostu dla mnie zbyt delikatny. Bo ja lubię na ostro! Szczególnie w
połączeniu z taką zadziorną muzyką, jaką prezentowała reszta ekipy. Wokaliście
trzeba przyznać jedno – łamana słowacko-polska konferansjerka to coś, co
pozostaje w pamięci.
![]() |
| fot. Piotr Tołłoczko |
Z utworu na utwór schodziło więc ze mnie powietrze,
bo – trzeba uczciwie przyznać – zespół instrumentalnie spisywał się bez zarzutu.
Panowie wyciskali z gitar siódme poty i byli w tym świetni. Tym razem to
(wyjątkowo) nie basista zdobył moje serce, a właśnie gitarzysta. Niepozorny,
skromny chłopak o magicznych palcach i duszy artysty.
Podsumowując: Caliber X to ciekawy muzycznie zespół
z ogromnym potencjałem.
Gdyby nie to, że byłam na nich BARDZO obrażona, na pewno kupiłabym płytę. W tajemnicy przyznam, że trochę żałuję, że tego nie zrobiłam.
Gdyby nie to, że byłam na nich BARDZO obrażona, na pewno kupiłabym płytę. W tajemnicy przyznam, że trochę żałuję, że tego nie zrobiłam.
Wysłuchałam 4 utworów. Niewiele też udało mi się z koncertu wychwycić, poza stałymi punktami, za które bardzo cenię ekipę ze Śląska – zdystansowanym poczuciem humoru Wojtka Sasimowskiego oraz radosnym uśmiechem Marcina Kędzierskiego, gdy tylko chwyta za gitarę. Z nowej płyty usłyszałam tylko The Last of Us powstały ku chwale Dywizjonu 303. Potem musiałam już uciekać, by zwolnić opiekunkę do dziecka.
![]() |
| fot. Piotr Tołłoczko |
Martwi frekwencja. Dwa koncerty w piątkowy wieczór
za 20 zł powinny być nie lada gratką dla mieszkańców Zgierza i okolic.
Tymczasem ilość osób w porównaniu z poprzednim sezonem, znacznie się
zmniejszyła. A niewielu słuchaczy przekłada się zazwyczaj na atmosferę całej
imprezy. Prawda jest taka, że dobry koncert rockowy nie powinien odbywać się w
kameralnym gronie.
Po koncercie pozostał niedosyt.
Być może uda mi się jeszcze tej jesieni dopaść zespół w jakimś pubie, ale… No właśnie - rockowe puby to miejsca na granie znanych wszystkim coverów do piwa i chipsów, a nie na nowy materiał płytowy, który wymaga od publiczności trochę skupienia i "przetrawienia" tematu. No cóż… pozostaje mieć nadzieję, że doczekam się wysłuchania Alcoholiki w bardziej sprzyjających okolicznościach przyrody.
Po więcej zdjęć z tego wieczoru zapraszam na profil Piotra Tołłoczko.
Przeczytaj także:
5 powodów by słuchać Alcoholiki, Qtnoizz Fest, Gala piosenki biesiadnej na metalowo,

Być może uda mi się jeszcze tej jesieni dopaść zespół w jakimś pubie, ale… No właśnie - rockowe puby to miejsca na granie znanych wszystkim coverów do piwa i chipsów, a nie na nowy materiał płytowy, który wymaga od publiczności trochę skupienia i "przetrawienia" tematu. No cóż… pozostaje mieć nadzieję, że doczekam się wysłuchania Alcoholiki w bardziej sprzyjających okolicznościach przyrody.
Po więcej zdjęć z tego wieczoru zapraszam na profil Piotra Tołłoczko.
Przeczytaj także:




Skoro już jesteśmy przy tematyce koncertowej to bierzecie również udział w koncertach, które odbywają się w teatrze? Ja czasem lubię pójść na takie wydarzenie i powiem szczerze, że chyba zajrzę sobie do takiego miejsca, jak https://teatrszekspirowski.pl/wydarzenia-gts/koncerty/
OdpowiedzUsuń