Strony

6 sty 2018

Śpiewać to co się chce - Kabanos w Łodzi

Kabanos w Łodzi Zenek Kupatasa recenzja koncertu
Ależ mi się nie chciało ruszać z domu w ten niedzielny listopadowy wieczór! Gdyby nie to, że byłam na koncertowym głodzie, a Kabanos to ulubiony zespół mojego domowego kilkulatka, pewnie nie pojawiłabym się w Scenografii. A potem... potem oczywiście bym żałowała.


Na szczęście serce znów wygrało z rozumem i – zamiast przygotowywać się do trudnego tygodnia – spędzałam czas na koncercie. I całkiem nieźle się na nim bawiłam.

Na jesiennej trasie Kabanos świętował XX urodziny i - jak na 20-latków przystało – panom nie brakowało animuszu i pozytywnego nastawienia do koncertu.
Recenzja koncertu Kabanosa w Łodzi

Tradycyjnie rolę wodzireja i gospodarza tego rockowego balu pełnił Zenek.
Był jednak spokojniejszy i mniej "nakręcony" niż zazwyczaj. Gdybym go nie znała, napisałabym może, że... dojrzalszy. Tym razem to nie jego barwne opowieści i konferansjerka były na pierwszym miejscu, a muzyka Kabanosa. Nic dziwnego, przecież to przecież urodziny/jubileusz zespołu był tu tak głośno świętowany. Pojawiły się najstarsze, a dla mnie zupełnie nowe, utwory z repertuaru zespołu. Taka na przykład "Kaszanka" od której wszystko się zaczęło, a tekst Zenek napisał mając zaledwie 15 lat. No cóż... i słychać to w ogólnym przekazie utworu. Sam autor podsumował go zresztą bardzo trafnie "słowa są proste, a mimo to nie mają żadnego sensu". Czytelność to cecha większości utworów zespołu. Jasny przekaz, niezbyt skomplikowana "fabuła" umieszczone we wpadającej w ucho muzyce, trafiają do słuchacza w każdym wieku.

Piosenka „Serce” zawsze wzbudza najwięcej spontanicznej radości.

Ten prosty utwór o prostej miłości zawsze wyzwala w publiczności ogromne pokłady dobrej energii. Pary się całują, rodzice z dziećmi przytulają. Wszystko ze śmiechem i radością. Bardzo lubię obserwować reakcję publiczności na ten utwór.  Wydaje się, że ma naprawdę ogromną moc i działanie terapeutyczno-oczyszczające. To taki detoks na zadęcie, zawiść i konsumpcjonizm.
Publiczności nie brakowało energii i gotowości do zabawy, dlatego w pierwszych rzędach wiele się działo. Oczywiście i ta publiczność ma swoje ulubione utwory, których i tym razem nie zabrakło. Przy utworach „Balony”, „Moja piosenka”, „Mam na to wszystko wyje…ne” było naprawdę gorąco.   

Kabanos recenzja koncertu w Łodzi 2018 Zenek

Przez cały występ pojawiały się też oczywiście opowieści różnej treści z barwnej historii zespołu, a Zenek tradycyjnie na koncertach ma uśmiech zachwyconego życiem dziecka. To jego żelazny atut. Nawet gdyby zdarzyła się sytuacja, że wokalista zapomni tekstu czy straci wątek (czego mu nie życzę), jestem pewna, że jeden taki uśmiech i nikt nie zauważyłby problemu.

Zenek wydaje się szczery i naturalny, dlatego koncertów z jego udziałem naprawdę trudno nie lubić. Oczywiście wokal oraz sposób prowadzenia koncertu także ma tutaj swój wkład, ale nie pamiętam koncertu Kabanosa, na którym co chwilę bym się nie zaśmiewała. „A jeśli będziesz sobie życzyła, to wejdę do jeziora i nazbieram ci nenufarów!” - era romantyków z krwi i kości nie skończyła się na Tolibowskim. Ona przetrwała w osobie Zenka!

Ten kabanosowy kabaret jest jednak tworzony na poziomie i z dużym dystansem do siebie samego, a do tego to kawałek dobrej muzyki. Perkusista i gitarzyści naprawdę się tam nie nudzą. Kupatasa opanował umiejętność dawania kroku w tył, aby udostępnić pierwszy plan gitarom.
Lodzia Pindol i Mirek Łopata na koncercie Kabanosa w Łodzi

Dla mnie gwiazdą tego wieczoru był właśnie gitarzysta.

Lodzia Pindol Kabanos w Łodzi recenzja koncertu
Pełna ekspresji zabawa mgr Lodzi Pindol przyćmiła nawet Zenka! A przecież tego przyćmić łatwo nie jest. Lewa strona sceny żyła własnym życiem. Był tam tak niesamowity power, uśmiech i radość grania, że trudno było oderwać od tego wzrok. Grochowski to urodzony tancerz, który całym sobą czuje to, co dzieje się na scenie. Nawet chórki w jego wykonaniu mają pazur, a on sam ma talenty aktorskie. Śpiewa wszystkie teksty razem z wokalistą i czuje muzykę jak nikt w zespole. Gitarzyście dzielnie wtórował Mirek Łopata i jego skoczny warkoczyk.

Przyjazna atmosfera i mnóstwo pozytywnych emocji to coś, co wyróżnia zespół na tle innych. Do tego muzyka przy której ,,chodzi nóżka” i dobry koncert gotowy. Kabanos mógłby brać udział w – modnych ostatnio - projektach integrujących pokolenia. W Łodzi ramię w ramię bawiła się młodzież, seniorzy, a nawet dzieci. To rzadki, ale miły dla oka widok.

Przeczytaj też: Venflon w Łodzi Nocny Kochanek w Łodzi, Alcoholica w Zgierzu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz