Strony

23 wrz 2018

Czym może zaskoczyć cię ciąża


Czym ciąża zaskakuje


Dwie kreski na teście ciążowym to początek prawdziwej rewolucji w życiu każdej kobiety. Zazwyczaj na początku myślimy o dziecku, wyobrażamy sobie jak to będzie i planujemy życie z maluszkiem. Ciążę (szczególnie pierwszą) traktujemy jako pełen magii czas radosnego oczekiwania rodem z wyidealizowanych filmów. Niby wiemy, że tycie, że mdłości, że zachcianki. Do tego Internet pęka w szwach od wszelakich opisów zarówno pozytywnych, jak i negatywnych aspektów tego stanu. Czy mimo to ciąża potrafi zaskoczyć? Oczywiście! Przede wszystkim tym, że każdy organizm reaguje na nią inaczej i trudno to wpasować w jakiekolwiek schematy.


Każda ciąża jest inna. 


Zarówno pod kątem samopoczucia fizycznego, jak i emocjonalnego. Dotarło to do mnie podczas drugiej ciąży. Wydawało mi się, że mniej więcej wiem co mnie czeka, a tymczasem... 

Przy pierwszym dziecku początek ciąży minął niemal niezauważony. Za drugim – każdy dzień wlókł się niemiłosiernie – nudności, zaparcia, bóle głowy i całego ciała. Koniec pierwszej ciąży to koszmarnie złe samopoczucie, duszności, wymioty i zgaga 24 godziny na dobę. Z kolei trzeci trymestr przy drugiej ciąży mijał całkiem "przyjemnie". Zgaga tylko godzinę dziennie, lekka zadyszka przy upałach i… straszliwy ból skóry brzucha. Na tyle dotkliwy, że uniemożliwiał funkcjonowanie. Nie mogłam dotknąć skóry, roześmiać się, kichnąć, podnieść ręki, czy się wyprostować. Dwie ciąże i totalny różny przebieg. Podejrzewam, że gdybym miała więcej dzieci, mogłabym dopisać sporą listę nowych dolegliwości i "uroków".

Brzuch żyje własnym życiem 


Oj naczytają się przyszłe mamy o stanie błogosławionym i cudownych odczuciach ruchów dzieciątka pod sercem! Oczywiście pierwsze ruchy dziecka, delikatne niczym dotyk skrzydeł motyla, to rzeczywiście przeżycie – dociera do nas, że ktoś naprawdę "tam" mieszka. Potem zaczynają się schody… Im maluszek większy i silniejszy, tym jego ruchy bardziej dają mamie w kość. W ostatnich tygodniach ciąży dziecko ostro walczy o miejsce dla siebie, bo w brzuchu robi się naprawdę ciasno. Niestety walka ta odbywa się kosztem narządów i kości mamy. Cierpi żołądek, wątroba, pęcherz moczowy, żebra, a nawet plecy (ucisk na kręgosłup). Niektóre kuksańce to prawdziwy fizyczny ból, inne sprawiają dyskomfort czy nieprzyjemne skurcze. 

Nie będziesz mieć też żadnego wpływu na pory aktywności malucha. Ten najlepiej śpi, gdy mama się rusza (kołysanie), a dokazuje, gdy mama stara się odpocząć. Często wiec można włożyć między bajki porady "wyśpij się przed porodem na zapas", bo nasz mały lokator ma czas aktywności właśnie w nocy lub nad ranem, gdy radośnie robi fikołki lub boleśnie daje odczuć, że żadna Twoja pozycja snu mu nie odpowiada.

Mdłości nie tylko poranne


Słynne poranne mdłości tylko w filmach kończą się na dwóch wizytach w łazience przed porannym prysznicem. W rzeczywistości może to być całodniowa albo wieczorna męczarnia. Czasem wystarczy jakiś (do tej pory lubiany zapach) albo zdjęcie potrawy w reklamie restauracji i lawina rusza bez zbędnych środków ostrzegawczych. Możliwości jest wiele i próba wcześniejszego włożenia ich w jakieś stałe ramy czasowe raczej się nie uda. Oczywiście są też szanse, że nie zaznasz tego dokuczliwego objawu.

Cera, włosy i paznokcie


Są i sprawy, które miło zaskakują. Mimo, że ciąża to ogromne obciążenie dla organizmu kobiety, hormony nam sprzyjają. Cera się wygładza, krostki czy wypryski pozostają wspomnieniem. Panie z problemem łamliwych paznokci czy wypadających włosów, na kilka miesięcy zapominają o kłopocie. Chyba jest sporo prawdy w opinii, że kobieta w ciąży pięknieje. A może po prostu my czujemy się piękniejsze? Wreszcie nie trzeba rozpaczać przy każdym dodatkowym kilogramie, a brak kompleksów wpływa pozytywnie na samopoczucie i wiarę w siebie. To dodaje sił i są dni, że energia wprost nas rozpiera.

Emocje górą


Tutaj ciąża faktycznie wygląda jak w filmie (najczęściej takim w wersji komediowej). Nawet tak zwanym silnym babom zdarza się ulec – zupełnie niezrozumiałym dla otoczenia – atakom emocji. Przydarzają nam się napady lęku czy wręcz paniki o 3-ciej nad ranem. Czy dam radę z opieką, czy dziecko będzie zdrowe, nie mam jeszcze spakowanej torby do szpitala, czy wytrzymam bóle porodowe, a co jeśli… i tak dalej. Uczucie strachu jest wręcz paraliżujące i odbiera zdolność logicznego myślenia. Próbujący pomóc partner tłumaczący racjonalnie to czy tamto, albo szukający rozwiązania na nasze obawy, tylko pogarsza sprawę! Przytulić i dać nam się wygadać - oto najlepsza terapia. 

Przestajemy panować nad wzruszeniami. Podczas gdy jednego dnia błagamy małego kopacza w naszym brzuchu o litość, innego wzruszamy się jego cudownymi kopniakami i łzy bólu zastępujemy łzami radości. No właśnie – ŁZY. Te w czasie ciąży pojawiają się zaskakująco często. Mnie najbardziej zaskakiwała moja płaczliwość z powodów, na które wcześniej nie zwróciłabym nawet uwagi. Zupa, która wykipiała wywoływała salwy płaczu. Nieuprzejma ekspedientka w sklepie sprawiała, że jeszcze w aucie wylewałam morze łez. Za ciasne ubranie, zadyszka w połowie schodów, potłuczona szklanka czy pięciominutowe spóźnienie męża potrafiły wywołać u mnie długi atak szlochania. Ten stan uspokaja się dopiero kilka tygodni po porodzie.

Ochota na seks


To pewnie sprawa indywidualna, jak większość z tych, o których tutaj piszę, ale zasięgnęłam opinii koleżanek i okazuje się, że nie byłam odosobnionym przypadkiem. Mimo mnóstwa dolegliwości i niedogodności związanych z magicznym czasem oczekiwania na dziecko, ochota na seks rosła w siłę. Szczególnie w drugim i trzecim trymestrze. U kobiet seks często rodzi się w głowie i to z niej do ciała idą sygnały o podnieceniu. Natomiast w ciąży - czy to wpływ hormonów, czy lepszego ukrwienia narządów płciowych, a może jeszcze czegoś innego - potrzeba była niemal fizyczna i potrafiła mnie obudzić w środku nocy. A orgazmy stały się intensywniejsze i kończyły się oczywiście… łzami!

Wyczulone zmysły


Węch niczym u zwierząt sprawi, że będąc w domu wyczujesz zapach perfum sąsiadki idącej chodnikiem. Zapach każdego jedzenia stanie się sto razy intensywniejszy i – nawet ten najbardziej smakowity – potrafi drażnić odbierając ochotę na danie. Ulubione zapachy potrafią szybko stać się znienawidzonymi, a ludzie wokół nas rozstrajają nas swoimi zapachami. Do tego dochodzi wyjątkowo prężnie działająca intuicja, która bardzo przyda się w pierwszych dniach funkcjonowania z nowym członkiem rodziny, kiedy oboje będziecie się uczyć siebie nawzajem. W czasie ciąży na intensywności zyskują też sny. Bardzo plastyczne i wyraziste obrazy senne potrafią wprowadzać w nasze życie trochę zamieszania. Zarówno gdy są przyjemnymi erotykami, jak i przerażającymi koszmarami mocno osadzonymi w realiach naszego życia. Oczywiście nie raz i nie dwa będziecie śnić o porodzie. I tu znów nie zabraknie realizmu. 

Zanik szarych komórek?


Moja szefowa zwykła mawiać, że ciąża zżera pół mózgu. Coś chyba w tym jest, bo od samego początku skupienie uwagi, twórcze myślenie, praca umysłowa utrzymana na dotychczasowym tempie nie miała szans na realizację. Ponieważ w pracy zawodowej w dużej mierze zajmuję się pisaniem, boleśnie odczuwałam różnicę w tempie tworzenia tekstów przed ciążą i w ciąży. Przed zajściem w ciążę najlepiej pracowało mi się w nocy. Teraz o 22-giej sennie wpatrzona w monitor komputera, marzyłam tylko o łóżku. Do tego, większe niż zazwyczaj, zapominalstwo i jeszcze intensywniejsze gubienie kluczy, kalendarza czy listy zakupów. No cóż – pozostaje mieć nadzieję, że po porodzie sprawy wrócą do normy.

Niech już będzie po!

Wizja porodu nie jest czymś najprzyjemniejszym. Oczywiście chcemy zobaczyć już dzidziusia, ale obawiamy się tego, co czeka nas i maluszka podczas rozwiązania i potem. Czy będzie zdrowy, czy uda się karmić piersią, czy obędzie się bez komplikacji, jak sobie poradzimy po powrocie do domu... Bezpieczeństwo noworodka jest najważniejsze, a wiadomo, że najlepiej mu w brzuchu aż do 40. tygodnia. Dopóki jesteście w dwupaku, maleństwo jest bardziej chronione niż po porodzie. Niby wiemy to wszystko, niby czujemy strach przed porodem i późniejszym zamieszaniem, a jednak niecierpliwie powtarzamy "niech już będzie po". Wszak coś musi być w powiedzeniu "każdy miesiąc ma około 30 dni z wyjątkiem ostatniego miesiąca ciąży, który ma 1385 dni". Matka natura tak to sobie sprytnie wymyśliła, że ostatnie tygodnie ciąży to już naprawdę hardcore. Każdy dzień to istna męczarnia. Dzięki temu niecierpliwie wyglądamy porodu i radośnie powitamy pierwsze skurcze. Potem już tak wesoło nie będzie, ale to już inna opowieść...

Ile kobiet tyle ciekawostek. Jestem pewna, że każda mama mogłaby wymienić co najmniej kilka ciążowych zaskoczeń, których ja tutaj nie opisałam. No ale właśnie na tym polega urok macierzyństwa - jest jedną wielką niespodzianką, w której nic nie daje się z góry założyć ani przewidzieć. 

Przeczytaj też:


Dziecko na koncercie, 7 sprawdzonych sposobów na kłótnię, Samotność we dwoje
            

1 komentarz:

  1. Solidnie napisane. Pozdrawiam i liczę na więcej ciekawych artykułów.

    OdpowiedzUsuń