Dwie kreski na teście ciążowym to początek prawdziwej rewolucji w życiu każdej kobiety. Zazwyczaj na początku myślimy o dziecku, wyobrażamy sobie jak to będzie i planujemy życie z maluszkiem. Ciążę (szczególnie pierwszą) traktujemy jako pełen magii czas radosnego oczekiwania rodem z wyidealizowanych filmów. Niby wiemy, że tycie, że mdłości, że zachcianki. Do tego Internet pęka w szwach od wszelakich opisów zarówno pozytywnych, jak i negatywnych aspektów tego stanu. Czy mimo to ciąża potrafi zaskoczyć? Oczywiście! Przede wszystkim tym, że każdy organizm reaguje na nią inaczej i trudno to wpasować w jakiekolwiek schematy.
Każda ciąża jest inna.
Zarówno pod kątem
samopoczucia fizycznego, jak i emocjonalnego. Dotarło to do mnie podczas drugiej ciąży. Wydawało mi się, że mniej więcej wiem co mnie czeka, a tymczasem...
Przy pierwszym dziecku początek ciąży minął niemal niezauważony. Za drugim – każdy dzień wlókł się
niemiłosiernie – nudności, zaparcia, bóle głowy i całego ciała. Koniec
pierwszej ciąży to koszmarnie złe samopoczucie, duszności, wymioty i zgaga 24
godziny na dobę. Z kolei trzeci trymestr przy drugiej ciąży mijał całkiem "przyjemnie". Zgaga tylko godzinę dziennie, lekka zadyszka przy upałach i…
straszliwy ból skóry brzucha. Na tyle dotkliwy, że uniemożliwiał
funkcjonowanie. Nie mogłam dotknąć skóry, roześmiać się, kichnąć, podnieść ręki, czy się wyprostować. Dwie ciąże i totalny różny przebieg. Podejrzewam, że gdybym miała więcej
dzieci, mogłabym dopisać sporą listę nowych dolegliwości i "uroków".
Brzuch żyje własnym życiem
Oj naczytają
się przyszłe mamy o stanie błogosławionym i cudownych odczuciach ruchów
dzieciątka pod sercem! Oczywiście pierwsze ruchy dziecka, delikatne niczym
dotyk skrzydeł motyla, to rzeczywiście przeżycie – dociera do nas, że ktoś naprawdę "tam" mieszka. Potem zaczynają się schody… Im maluszek większy i silniejszy,
tym jego ruchy bardziej dają mamie w kość. W ostatnich tygodniach ciąży dziecko
ostro walczy o miejsce dla siebie, bo w brzuchu robi się naprawdę ciasno.
Niestety walka ta odbywa się kosztem narządów i kości mamy. Cierpi żołądek,
wątroba, pęcherz moczowy, żebra, a nawet plecy (ucisk na kręgosłup). Niektóre
kuksańce to prawdziwy fizyczny ból, inne sprawiają dyskomfort czy nieprzyjemne skurcze.
Nie będziesz mieć
też żadnego wpływu na pory aktywności malucha. Ten najlepiej śpi, gdy mama się
rusza (kołysanie), a dokazuje, gdy mama stara się odpocząć. Często wiec można
włożyć między bajki porady "wyśpij się przed porodem na zapas", bo nasz mały lokator ma
czas aktywności właśnie w nocy lub nad ranem, gdy radośnie robi fikołki lub boleśnie
daje odczuć, że żadna Twoja pozycja snu mu nie odpowiada.
Mdłości nie tylko poranne
Słynne poranne mdłości tylko w filmach
kończą się na dwóch wizytach w łazience przed porannym prysznicem. W
rzeczywistości może to być całodniowa albo wieczorna męczarnia. Czasem
wystarczy jakiś (do tej pory lubiany zapach) albo zdjęcie potrawy w reklamie
restauracji i lawina rusza bez zbędnych środków ostrzegawczych. Możliwości jest wiele i próba wcześniejszego włożenia ich w jakieś
stałe ramy czasowe raczej się nie uda. Oczywiście są też szanse, że nie zaznasz
tego dokuczliwego objawu.
Cera, włosy i paznokcie
Są i sprawy,
które miło zaskakują. Mimo, że ciąża to ogromne obciążenie dla organizmu
kobiety, hormony nam sprzyjają. Cera się wygładza, krostki czy wypryski
pozostają wspomnieniem. Panie z problemem łamliwych paznokci czy wypadających
włosów, na kilka miesięcy zapominają o kłopocie. Chyba jest sporo prawdy w
opinii, że kobieta w ciąży pięknieje. A może po prostu my czujemy się
piękniejsze? Wreszcie nie trzeba rozpaczać przy każdym dodatkowym kilogramie, a
brak kompleksów wpływa pozytywnie na samopoczucie i wiarę w siebie. To dodaje sił i są dni, że energia wprost nas rozpiera.
Emocje górą
Tutaj ciąża faktycznie
wygląda jak w filmie (najczęściej takim w wersji komediowej). Nawet tak zwanym silnym
babom zdarza się ulec – zupełnie niezrozumiałym dla otoczenia – atakom emocji. Przydarzają
nam się napady lęku czy wręcz paniki o 3-ciej nad ranem. Czy dam radę z opieką,
czy dziecko będzie zdrowe, nie mam jeszcze spakowanej torby do szpitala, czy
wytrzymam bóle porodowe, a co jeśli… i tak dalej. Uczucie strachu jest wręcz
paraliżujące i odbiera zdolność logicznego myślenia. Próbujący pomóc partner
tłumaczący racjonalnie to czy tamto, albo szukający rozwiązania na nasze obawy, tylko pogarsza sprawę! Przytulić i dać nam się wygadać - oto najlepsza terapia.
Przestajemy panować nad wzruszeniami. Podczas gdy jednego dnia błagamy małego
kopacza w naszym brzuchu o litość, innego wzruszamy się jego cudownymi
kopniakami i łzy bólu zastępujemy łzami radości. No właśnie – ŁZY. Te w czasie
ciąży pojawiają się zaskakująco często. Mnie najbardziej zaskakiwała moja
płaczliwość z powodów, na które wcześniej nie zwróciłabym nawet uwagi. Zupa,
która wykipiała wywoływała salwy płaczu. Nieuprzejma ekspedientka w sklepie
sprawiała, że jeszcze w aucie wylewałam morze łez. Za ciasne ubranie, zadyszka w
połowie schodów, potłuczona szklanka czy pięciominutowe
spóźnienie męża potrafiły wywołać u mnie długi atak szlochania. Ten stan uspokaja
się dopiero kilka tygodni po porodzie.
Ochota na seks
To pewnie sprawa indywidualna,
jak większość z tych, o których tutaj piszę, ale zasięgnęłam opinii koleżanek i
okazuje się, że nie byłam odosobnionym przypadkiem. Mimo mnóstwa dolegliwości i
niedogodności związanych z magicznym czasem oczekiwania na dziecko, ochota na
seks rosła w siłę. Szczególnie w drugim i trzecim trymestrze. U kobiet seks często rodzi się w głowie i to z niej do ciała idą sygnały o podnieceniu. Natomiast w ciąży - czy to wpływ
hormonów, czy lepszego ukrwienia narządów płciowych, a może jeszcze czegoś
innego - potrzeba była niemal fizyczna i potrafiła mnie obudzić w środku
nocy. A orgazmy stały się intensywniejsze i kończyły się oczywiście… łzami!
Wyczulone zmysły
Węch niczym u zwierząt
sprawi, że będąc w domu wyczujesz zapach perfum sąsiadki idącej chodnikiem.
Zapach każdego jedzenia stanie się sto razy intensywniejszy i – nawet ten
najbardziej smakowity – potrafi drażnić odbierając ochotę na danie. Ulubione
zapachy potrafią szybko stać się znienawidzonymi, a ludzie wokół nas rozstrajają
nas swoimi zapachami. Do tego dochodzi wyjątkowo prężnie działająca intuicja, która
bardzo przyda się w pierwszych dniach funkcjonowania z nowym członkiem rodziny,
kiedy oboje będziecie się uczyć siebie nawzajem. W czasie ciąży na
intensywności zyskują też sny. Bardzo plastyczne i wyraziste obrazy senne
potrafią wprowadzać w nasze życie trochę zamieszania. Zarówno gdy są
przyjemnymi erotykami, jak i przerażającymi koszmarami mocno osadzonymi w realiach naszego życia. Oczywiście nie raz i nie dwa będziecie śnić o porodzie. I tu znów nie zabraknie realizmu.
Zanik szarych komórek?
Moja szefowa zwykła mawiać, że ciąża zżera
pół mózgu. Coś chyba w tym jest, bo od samego początku skupienie uwagi, twórcze
myślenie, praca umysłowa utrzymana na dotychczasowym tempie nie miała szans na realizację. Ponieważ
w pracy zawodowej w dużej mierze zajmuję się pisaniem, boleśnie odczuwałam
różnicę w tempie tworzenia tekstów przed ciążą i w ciąży. Przed zajściem w
ciążę najlepiej pracowało mi się w nocy. Teraz o 22-giej sennie wpatrzona w
monitor komputera, marzyłam tylko o łóżku. Do tego, większe niż zazwyczaj, zapominalstwo i jeszcze intensywniejsze gubienie kluczy, kalendarza czy listy
zakupów. No cóż – pozostaje mieć nadzieję, że po porodzie sprawy wrócą do
normy.
Niech już będzie po!
Wizja porodu nie jest czymś najprzyjemniejszym. Oczywiście chcemy zobaczyć już dzidziusia, ale obawiamy się tego, co czeka nas i maluszka podczas rozwiązania i potem. Czy będzie zdrowy, czy uda się karmić piersią, czy obędzie się bez komplikacji, jak sobie poradzimy po powrocie do domu... Bezpieczeństwo noworodka jest najważniejsze, a wiadomo, że najlepiej mu w brzuchu aż do 40. tygodnia. Dopóki jesteście w dwupaku, maleństwo jest bardziej chronione niż po porodzie. Niby wiemy to wszystko, niby czujemy strach przed porodem i późniejszym zamieszaniem, a jednak niecierpliwie powtarzamy "niech już będzie po". Wszak coś musi być w powiedzeniu "każdy miesiąc ma około 30 dni z wyjątkiem ostatniego miesiąca ciąży, który ma 1385 dni". Matka natura tak to sobie sprytnie wymyśliła, że ostatnie tygodnie ciąży to już naprawdę hardcore. Każdy dzień to istna męczarnia. Dzięki temu niecierpliwie wyglądamy porodu i radośnie powitamy pierwsze skurcze. Potem już tak wesoło nie będzie, ale to już inna opowieść...
Ile kobiet tyle ciekawostek. Jestem pewna, że każda mama mogłaby wymienić co najmniej kilka ciążowych zaskoczeń, których ja tutaj nie opisałam. No ale właśnie na tym polega urok macierzyństwa - jest jedną wielką niespodzianką, w której nic nie daje się z góry założyć ani przewidzieć.
Dziecko na koncercie, 7 sprawdzonych sposobów na kłótnię, Samotność we dwoje

Przeczytaj też:
Dziecko na koncercie, 7 sprawdzonych sposobów na kłótnię, Samotność we dwoje


Solidnie napisane. Pozdrawiam i liczę na więcej ciekawych artykułów.
OdpowiedzUsuń